Taranto - Włochy 2009

W dniach 22 – 29 października 2009 roku odbyło się trzecie spotkanie robocze w ramach realizacji projektu Comenius pt. „Jedna Europa tylko naturalna granica między nami”. Temat spotkania brzmiał „Legendy, piosenki ludowe i tańce narodowe”. Gospodarzem było grono pedagogiczne, młodzież i rodzice ze szkoły ITIS Falanto w miejscowości Taranto na południu Włoch.

Na spotkanie to wyjechała grupa składająca się z 10 uczniów i 3 nauczycieli z Gimnazjum nr 1w Nysie pod przewodnictwem Józefa Pańczyszyna, koordynatora projektu. Uczestnicy z G1 udali się w trwającą 28 godzin podróż rejsowym autokarem z Opola do Taranto. Wspaniałe widoki na Apeniny z niezapomnianym Corno Grande (nazwa w języku włoskim oznacza "Wielki Róg"), najwyższym szczytem Apeninów w masywie Gran Sasso d'Italia, o wysokości 2912 m n.p.m., oraz cudowne plaże Adriatyku rekompensowały męczącą podróż.

Na gości z Polski i Turcji oczekiwali nauczyciele, uczniowie oraz rodzice uczniów ze szkoły ITIS Falanto. Różnorodność słodkich ciast oraz rodzajów pizzy domowej roboty przyprawił nas o zawrót głowy. Następnie młodzież udała się do domów rodzin goszczących.

Pierwszy dzień wizyty rozpoczął się od warsztatów w dwóch międzynarodowych grupach. Pierwsza grupa zaprezentowała piosenki ludowe przygotowane przez uczestników projektu z Nysy, Kahramanmaras w Turcji i gospodarzy z Włoch. Następnie rozpoczęła się nauka piosenek pod kierunkiem Dariusza Orłowskiego, nauczyciela muzyki w Gimnazjum nr 1 w Nysie. Słowa i muzyka polskiej piosenki ludowej „To i hola” nie sprawiały problemów uczniom z Turcji i Włoch. Podobnie było z turecka piosenką pt. „Ah bu hayat çekilmez”. Więcej trudności sprawiła piosenka Włoska pt. „Briganti” śpiewana w latach 20 i 30 XX wieku, przez biedną ludność regionu Sycylii i południowych Włoch podczas walk o wolność z bogatą „północą”.

W drugiej międzynarodowej grupie uczestnicy prezentowali legendy związane z miastem z którego pochodzą. Grupa polska przygotowała legendę „Diabeł w Nysie” rozpisaną na role przez Panią Renatę Głuszek, nauczyciela historii w Gimnazjum nr 1 w Nysie. Grupa turecka przygotowała legendę pt. „Mevlâna”, grupa włoska historię “Syreny” z Taranto. Następnie rozpoczęła się tzw. „burza mózgów”, której efektem była nowa legenda z głównymi postaciami trzech legend. Po rozpisaniu na role uczniowie rozpoczęli przygotowania do przedstawienia teatralnego.

Kolejne dwa dni upłynęły pod hasłem poznania historii miasta oraz regionu Puglia – Taranto. Wpływy kultur starożytnej Grecji i Rzymu można było zobaczyć w Muzeum Narodowym w Taranto. Znajduje się tam pełna kolekcja eksponatów archeologicznych, malarstwa oraz złotej biżuterii i ozdób.

Ekscytujące było wieczorne zwiedzanie zamku Aragon w Taranto, znanego, jako Zamek Michała Archanioła, z widokiem na morze. Ta wspaniała konstrukcja z charakterystycznymi niskimi wieżami tworzyła zamek oraz pełniła funkcję fortyfikacji. Zaprojektowana przez architekta Francesco di Giorgio Martini ze Sieny na zlecenie Ferdynanda Aragona pod koniec XV wieku kryje w sobie wiele tajemnic o których opowiadał nam kapitan Marynarki Wojennej NATO, stacjonującej w Taranto.

Uczestnicy projektu zaproszeni zostali na dwa oficjalne spotkania z władzami miasta i prowincji. Pierwsze spotkanie z burmistrz miasta Taranto, Panią Anną Franchitto, drugie z dyrektorem generalnym prowincji Taranto Panem Domenico Mosca oraz przedstwaicielem szkolnictwa prowincji Taranto.

Natomiast w szkole mieliśmy dwukrotnie okazję zaprezentowania się przed zaproszonymi gośćmi, nauczycielami, uczniami i rodzicami uczniów szkoły ITIS Falanto. Był pokaz przygotowanych prezentacji multimedialnych związanych z projektem, prezentacja tańców ludowych i narodowych Polski, Włoch i Turcji. Uczniowie z G1 zaprezentowali legendę w języku angielskim “The Devil in Nysa”, następnie odbyła się prezentacja utworzonej wcześniej legendy międzynarodowej pt. “Mevlana the Siren Bride and the Devil”.

Grupa polska przygotowała niespodziankę którą było wykonanie piosenek włoskich: porywającej wszystkich uczestników do zabawy “L'italiano” - Toto Cutugno, lirycznej „Te voglio bene assai” – Caruso oraz tureckiej piosenki „Gezegen”-Bengu.

Podczas tych prezentacji obecni byli przedstawiciele prasy Corriere del Giorno oraz lokalnej telewizji Studio100 TV della Jet Srl.

Kolejny dzień spędziliśmy w miejscowości Grottaglie. Historia tego miejsca sięga neolitu ale okres świetności przypadł w czasach starożytnej Grecji i Rzymu. Z tego rejonu pochodzi najcenniejsza ceramika włoska dzięki specyficznym właściwościom glinki ceramicznej znajdującej się na tym terenie. Wyroby rzemieślników moglismy obejżeć w wielu prywatnych galeriach, w których to można zakupić wystawiane dzieła sztuki. W Grottaglie znajduje się również jadna z najstarszych szkół artystycznych we Włoszech. Znajduje się tam wystawa wyrobów ceramicznych wykonanych w czasach starożytnej Grecji oraz współczesne. Ciekawostką jest ceramiczna patera na cokole, podarowana Benitto Mussoliniemu przez artystów z południowych Włoch. W szkole tej nasi uczniowie uczestniczyli w zajęciach lekcyjnych z włoskimi rówiesnikami. Pod czujnym okiem włoskich nauczycieli wykonywali ozdoby i biżuterię wg przygotowanych projektów, lepili naczynia z gliny oraz rysowali martwą naturę. Wspólne zajęcia były niezwykłym wydażeniem dla wszystkich uczniów biorących udział w warsztatach artystycznych.

Matera, citta dell'uomo (miasto człowieka), to miasto nie do opisania. Na jego wspomnienie dostaje się gęsiej skórki. Trudno powiedzieć, kiedy narodziło się miasto. Już we wczesnym średniowieczu odosobnione jaskinie przyciągały brodatych mnichów, eremitów i cenobitów. Prawdopodobnie w VII-VIII w. powstały pierwsze chiese rupestri, kościoły wykute w skałach. Uznaje się, że najstarsza część miasta to Civita - wzgórze z katedrą, na którego zboczach znajdują się słynne Sassi, główny powód naszej wizyty. Kto oglądał "Pasję" Mela Gibsona, widział Sassi - bez szczególnych zabiegów scenograficznych udawały Jerozolimę. Nazwa odnosi się do dwóch historycznych dzielnic - Sasso Caveoso i Sasso Barisano - na które składają się domy wydrążone w skale i wzniesione z kamienia, a po części takie i takie. Ponieważ powstały w ścianie głębokiego na 60-80 m wąwozu, wyrosły jedne na drugich: kawałek dachu jednego to podłoga drugiego, i tak aż do dziesięciu pięter. Pomiędzy niewiarygodnie stłoczonymi budynkami wiją się wąskie uliczki, w górę i w dół biegną niezliczone schodki. Niegdyś było tu ok. 3 tys. mieszkań, z których ponad połowę stanowiły domy-jaskinie w całości wykute w skale. Do ponad 600 można się było dostać jedynie przez włazy, ponieważ znajdowały się poniżej poziomu ulicy. Jak wyglądała codzienność w Sassi jeszcze w połowie XX w., zobaczyliśmy w Casa Grotta - zachowanym w oryginalnym stanie domostwie. W dzielnicy mieszkali głównie ubodzy chłopi a jaskinia podzielona była na dwa pomieszczenia: mniejsze dla drobnych zwierząt gospodarskich i na narzędzia rolnicze, większe - dla wieloosobowej rodziny oraz konia i kur. Te ostatnie trzymano pod łóżkiem; malutkie dzieci spały w dolnej szufladzie komody. Źródłem światła i powietrza były drzwi i maleńkie okienko nad nimi. Pod podłogą niemal każdego mieszkania była wykuta ogromna cysterna na deszczówkę, która spływała kanałami po dachach, ścianach i ulicach.

Włoscy partnerzy przygotowali wiele niespodzianek począwszy od wizyt w typowych włoskich restauracjach gdzie serwowane są dania przygotowane z „darów morza” oraz włoskich makaronów, pizzy i przepysznych ciast, po wizytę na meczu siatkówki Serie A1 reprezentowanej przez miejscową drużynę Stamplast Prisma Martina Franca. Nasza grupa była czynnie włączona do grupy kibicującej tej drużynie.

Spędziliśmy w Taranto sześć dni, wystarczająco długo, by je zwiedzić, ale o wiele za krótko, by się na nie napatrzeć i by się nim nasycić.

Przed nami przygotowania do kolejnych trzech wizyt w Turcji i Włoszech oraz podsumowującej w Polsce. Będą to gorące miesiące kwiecień i maj 2010.

 

Opracował: Józef Pańczyszyn

 

Galeria fotografii


Zdjęcia: Józef Pańczyszyn